Dom niespokojnej starości

Tytuł: Słoneczne miasto: dwie powieści

Tytuł oryginału: SolstadenIMG_20170402_200858_950

Autor: Tove Jansson

Przekład: Teresa Chłapowska, Justyna Czechowska

Premiera: 15 lutego 2017 r.

Wydawnictwo: Marginesy

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Klamka zapadła. Czasami pomieszkuję pod jednym dachem ze stworami, które pośpiesznie ewakuowały się nie tyle z oldschoolowych kaset VHS, co książeczek i komiksów dla małych i dużych. Hatifnatowie, mimble, muminki, paszczaki najpierw skolonizowały wyobraźnię kilku pokoleń Finów, a potem rozpanoszyły się w najlepsze, biorąc we władanie fińskie domostwa. Ich zmultiplikowane wizerunki opanowały sypialnie, pokoje dzienne, kuchnie. Mogłoby się wydawać, że Muurla wypuściła na rynek gamę akcesoriów kuchennych wyłącznie z myślą o kilkuletnich niejadkach, ale i dorośli chętnie siorbią kawę z muminkowego kubka, kierując się sentymentami z dzieciństwa. Nigdy nie spłacę długu wdzięczności zaciągniętego u Tove Jansson. To dzięki postaciom z jej książek odnalazłam wspólny język z mieszkańcami kraju tysiąca saun, a zebrany kapitał interkulturowy procentuje z dnia na dzień. Czytaj dalej „Dom niespokojnej starości”

Przyjdzie po ciebie błękitnooka

Tytuł: A jej oczy były niebieskie 548575366 (1)

Tytuł oryginału:  Hennes ögon blå

Autor: Lisa Hågensen

Przekład: Monika Kłos, Monika Chruściel

Wydawnictwo: Czarna Owca

Premiera: marzec 2017 r.

Liczba stron: 416

Źródło: egzemplarz recenzencki

    Od dawien dawna ludzie nadstawiali uszu, kiedy ktoś w pobliżu wzbijał się na wyżyny oratorskiego talentu i opowieściami o zjawiskach nadprzyrodzonych napędzał im stracha. Jakkolwiek straszne baśnie i legendy o ludowej proweniencji na wyobraźnię współczesnego człowieka w mniejszym stopniu oddziałują, to zamiłowanie do „grozotwórczych” pierwiastków ciągle daje o sobie znać chociażby w postaci chętnie kupowanych biletów na filmowe maratony horrorów. Nie inaczej ma się rzecz z literaturą popularną, która pełnymi garściami czerpie inspiracje z wypracowanych wariantów hauntologicznych. Ileż to razy szczękaliśmy zębami na myśl o nawiedzonych domach, miastach nękanych przez widma przeszłości, opuszczonych szpitalach czy ponurych zamczyskach? Nie bez kozery można więc powiedzieć, że Lisa Hågensen chadza wydeptanymi ścieżkami, zabierając czytelnika w głąb urokliwego szwedzkiego lasu, w którym to czai się nieodgadnione zło. Czytaj dalej „Przyjdzie po ciebie błękitnooka”

Za drzwiami nordyckiej Narnii

Tytuł: Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecieżycie_po_duńsku

Tytuł oryginału: The Year of Living Danishly 

Autor: Helen Russell

Przekład: Grzegorz Ciecieląg

Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Liczba stron: 304

Data premiery: 15 marca 2017 r.

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Ostatnimi czasy o Danii zrobiło się głośno za sprawą ilustrowanych przewodników po hyggowaniu. Nie były to udane przedsięwzięcia wydawnicze ze względu na mgliście zarysowany kontekst historyczno-kulturowy dla omawianego zjawiska i dominację aspektu poradnikowego w obu pozycjach. Posługiwanie się retoryką obrazu dodatkowo wzmacniało marketingowy charakter wspomnianych publikacji. Wychodzi na to, że Marie Tourell Søderberg i Mikael Viking nie zadali sobie zbyt wiele trudu, prezentując w swych tekstach wyłącznie wierzchołek góry lodowej duńskiego szczęścia. W przeciwieństwie do Duńczyków brytyjska dziennikarka przyjrzała się funkcjonowaniu nordyckiej utopii o wiele krytyczniej, uważniej bez hurraoptymistycznych założeń i oczekiwań wobec przybranej ojczyzny. Czytaj dalej „Za drzwiami nordyckiej Narnii”

Na tropie żółtej peleryny

stalker_drukTytuł: Stalker

Tytuł oryginału: Stalker 

Autor: Lars Kepler

Przekład: Marta Rey-Redlińska

Wydawnictwo: Czarne

Liczba stron: 608

Data premiery: 27 lipca 2016 r.

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Jako dziecko zakradałam się późnym wieczorem do pokoju telewizyjnego na dźwięk hipnotycznej czołówki Z archiwum X. Po zakazanym seansie nie mogłam zmrużyć oka na wypadek odwiedzin nieproszonych gości – istot z zaświatów i monstrualnych przybyszów z obcych planet. Kontakt z zakazaną grozą w kampowym wydaniu  powodował nie tylko gęsią skórkę, ale i skutecznie spędzał sen z powiek. Opowieści o duchach i żywych trupach nieprzerwanie zasilały moją wyobraźnię. Z biegiem lat, podobnie jak wszyscy, przekonałam się, że zmarłych czy kosmitów bać się nie należy, bo to żywi mogą siać postrach. Nie ma tygodnia, żeby w mediach nie pojawiły się mrożące krew w żyłach doniesienia o ofiarach zwyrodnialców wszelkiej maści. Czytaj dalej „Na tropie żółtej peleryny”

Zatracić się w lekturze

Tytuł: Straceńcy1485901861_yf4gjlhzny0k

Tytuł oryginału: Kalypso

Autor: Ingar Johnsrud

Przekład: Maria Gołębiewska-Bijak

Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 568

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Istnieje taki typ literatury, w której łatwo można się zatracić. Wie o tym każdy, kto choć raz przegapił przystanek autobusowy, bo książka bez reszty pochłonęła jego uwagę. Wie o tym również ten, kogo kiedykolwiek do rzeczywistości gwałtownie przywrócił odgłos wrzącej wody czy syk wykipiałego mleka w garnku. Wreszcie wie o tym każdy, kto z wielkim trudem wygramolił się rano z łóżka po nieprzespanej nocy, bo zrezygnowany Morfeusz poniósł sromotną porażkę w starciu z wciągającą powieścią. W ramach ostrzeżenia wypada zatem wspomnieć o konsekwencjach związanych z lekturą Straceńców Ingara Johnstruda. Jest to bowiem tak dobrze napisany thriller kryminalny, że zapomnicie o bożym świecie i przepadniecie na amen z książką w ręku. To powieść, która może sprawić, że nieoczekiwanie przejedziecie się do zajezdni autobusowej lub nabawicie się worków pod oczami po nocnym maratonie czytelniczym. Czytaj dalej „Zatracić się w lekturze”

Podróż ku nicości

Tytuł: Dzień dobry, północy536164-352x500

Tytuł oryginału: Good Morning, Midnight

Autor: Lily Brooks-Dalton

Przekład: Magdalena Słysz

Wydawnictwo: Czarna Owca

Liczba stron: 272

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Debiut powieściopisarski Lily Brooks-Dalton dobrze wróży jej karierze literackiej. Obiecująca amerykańska pisarka w Dzień dobry, północy postanowiła zmierzyć się z niewyobrażalnie trudnym tematem – samotnością człowieka w obliczu zagłady świata w perspektywie wertykalnej oraz horyzontalnej. W rezultacie autorka rozwija symultanicznie dwie różne historie, które w odpowiednim momencie zazębią się fabularnie. Nie dowiemy się nic o samym przebiegu katastrofy prowadzącej do końca świata. Zawieszeni w przestrzeni międzyplanetarnej członkowie załogi statku kosmicznego „Aether” snują jedynie domysły, dlaczego w drodze powrotnej z Jowisza utracili łączność satelitarną z Ziemią. Nie wiadomo, czy na kuli ziemskiej wybuchła wojna nuklearna, czy nastąpił wielki pomór ludzkości wskutek błyskawicznie rozprzestrzeniającej się epidemii, a może to katastrofa ekologiczna przyczyniła się do nieodwracalnych zmian w biosferze. Natomiast sterany życiem Augustine od samego początku przeczuwa, że wyprawa na Biegun Północny będzie jego ostatnią ekspedycją naukową. Kiedy spanikowani naukowcy na wieść o katastrofie opuszczają osamotnioną jednostkę badawczą na Kanadyjskim Archipelagu Arktycznym, wtedy Augie wbrew zdroworozsądkowym namowom kolegów podejmuje kontrowersyjną decyzję, aby dożywotnio pozostać na krańcu świata. Grozę sytuacji podkreśla fakt, że pod opieką staruszka znalazła się – podrzucona niczym kukułcze jajo – kilkuletnia dziewczynka o imieniu Iris. Mimo pokaźnych zapasów konserw, przypraw i liofilizowanej żywności, surowy klimat polarny nie jest sprzymierzeńcem najprawdopodobniej ostatnich ludzi na Ziemi. Czytaj dalej „Podróż ku nicości”

O krok od katastrofy

FTytuł: Nie wiedzą, co czyniącover-8634

Tytuł oryginału: He eivät tiedä mitä tekevät

Autor: Jussi Valtonen

Przekład: Sebastian Musielak

Wydawnictwo: W.A.B.

Data premiery: 1 lutego 2017 r.

Liczba stron: 576

   Za każdym razem, kiedy wzrok zanurzam w wirtualnym strumieniu wiadomości, do którego odprowadzane są ścieki z każdego zakamarka Internetu, odczuwam ucisk w dołku. Wyraziłam bowiem aprobatę dla kilku organizacji broniących praw zwierząt wymownym gestem uniesionego kciuka. Codziennie dzięki zamieszczanym materiałom interwencyjnym dowiaduję się o przerażających zaniedbaniach i aktach sadyzmu, jakich dopuścił się człowiek względem zwierząt domowych, dzikich i hodowlanych. Wśród tych doniesień stosunkowo niewiele pisze się o sterylnych laboratoriach, w których zwierzęta poddawane są bolesnym eksperymentom  dla szeroko pojmowanego dobra ludzkości. W opinii publicznej ta ofiara złożona na ołtarzu nauk medycznych i farmaceutycznych jest całkowicie usprawiedliwiona pod kątem etyki. Czytaj dalej „O krok od katastrofy”

Książka o czytaniu

Tytuł: Szwecja czyta. Polska czyta

Redakcja: Katarzyna Tubylewicz, Agata Diduszko-Zyglewska

Wydawnictwo: Krytyka Politycznaszwecja-czyta-polska-czyta

Data premiery: 9 września 2015r.

Liczba stron:  320

   Stan polskiego czytelnictwa zupełnie nie leży mi na sercu. Nie pracuję w oświacie ani w kulturze, dlatego nie ma we ani krzty moralizatorsko-wychowawczych zapędów, aby rwać sobie włosy z głowy i utyskiwać: „Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?”. Tak się szczęśliwie złożyło, że z własnej woli obracam się w bardzo hermetycznych kręgach towarzyskich – przyjaźnię się z ludźmi, którzy instynktownie lgną do literatury i sztuk, którym patronuje X muza. Co prawda szanuję wybory dorosłych ludzi co do preferowanych form spędzania wolnego czasu, ale praktyka życiowa pokazuje, że znacznie łatwiej wychodzi mi nawiązanie nici porozumienia z ludźmi, którzy czytają kilkadziesiąt książek rocznie. W końcu podobne przyciąga podobne, dlatego nie odczuwam usilnej potrzeby nawracania niewierzących w moc zadrukowanego verbum. Całkowicie obca mi jest bufonada związana z otaczaniem książek jakimś absurdalnym kultem i zadzieraniem nosa z powodu rzekomo elitarnej pasji. Afiszowanie się liczbą przeczytanych woluminów ma posmak pozerstwa, bo nie wystarczy tylko książkę mechanicznie przeczytać, lecz przeżyć, przemyśleć jej treść, a następnie skonfrontować własne spostrzeżenia z innymi czytelnikami. Czytaj dalej „Książka o czytaniu”

Wszystkie drogi prowadzą do Reinsnes

Tytuł: Trylogia Diny. Tom 2. Syn szczęścia

Tytuł oryginału: Lykkens Sønn2800800mockup_synszczescia

Autor: Herbjørg Wassmo 

Przekład: Ewa M. Bilińska

Wydawnictwo: Smak Słowa

Data premiery: 18 stycznia 2017 r.

Liczba stron: 560

   Dawno, dawno temu, na długo przed tym, zanim w Europie rozniosło się echo po hasłach skandowanych przez rozwścieczone sufrażystki, żyła sobie Dina Grønelev na dalekich rubieżach Zjednoczonych Królestw Szwecji i Norwegii. Jej znakami rozpoznawczymi były posągowa sylwetka, rozwiane włosy i niepokojąca dzikość w spojrzeniu. Choć nie stroniła od krynolin i gorsetów, niekiedy wywoływała w Reinsnes skandal za skandalem, nosząc się po męsku. W kąciku ust Diny często tliło się cygaro, a kiedy nadarzyła się okazja do spożywania trunków wyskokowych, bohaterka z wrodzoną sobie przekorą nie wylewała za kołnierz. Nie obce jej były wszeteczeństwa i pokątne rozkosze cielesne z dala od małżeńskiego łoża. Od wczesnego dzieciństwa balansując na krawędzi świata i zaświatów, kultury i natury, manii i głębokiej apatii, Dina, nie przebierając w środkach, otwarcie sprzeciwiała się rolom narzuconym kobietom przez wrogą im epokę. Nie tyleż uświadomiony bunt wobec konwenansów społecznych w klaustrofobicznej miejscowości rybackiej kierował bohaterką, co wysoko rozwinięty egoizm, upór i intuicyjne dążenie do transgresji emancypacyjnej. Rozerotyzowana wiolonczelistka nie potrafiła bowiem odnaleźć się w odizolowanym od wielkiego świata, konserwatywnym Reinsnes, gdzie na domiar rzeczywistych utrapień prześladowały ją duchy tych, których pozbawiła ona życia.Herbjørg Wassmo z niebywałą wiarygodnością psychologiczną powołała do życia postać literacką, której niezwykłe perypetie zostały obszernie rozpisane na blisko sześciuset stronnicach Księgi Diny. Czytaj dalej „Wszystkie drogi prowadzą do Reinsnes”

Zaproszenie do sauny fińskiej

Autor: Carita Harju

Tytuł: Sauna: the Finnish way of life

Wydawnictwo: Kirjakaarisaunakannet_eng-419x450

Liczba stron: 128

Data wydania: listopad 2016

   Polskie myślenie o ciele może być skażone naleciałościami siermiężnej obyczajowości. Na niewiele zda się lektura feministycznych pism, w których afirmowano uwolnienie się z dybów zaściankowej dulszczyzny, jeśli tkwimy w takiej, a nie innej rzeczywistości socjokulturowej. Jak wspominała Anna Mularczyk-Meyer w Minimalizmie dla zaawansowanych ciało kobiety w polskich realiach stało się obiektem podwójnej represji. Z jednej strony rzymski katolicyzm w nadwiślańskim wydaniu obsesyjnie stara się wyrugować z publicznej świadomości kategorie seksualności, nakazując stanowi niewieściemu daleko posuniętą ostrożność i powściągliwość w doborze garderoby, aby nie wodzić na pokuszenie męskich zmysłów. Z drugiej jednak strony kobieca nagość funkcjonuje jako tajemny przedmiot pornograficznej podniety, bo natury wzrokowca nie można oszukać. Do tego wszystkiego dochodzą odwieczne kobiet starania, aby płci przeciwnej się przypodobać zgodnie z obowiązującymi normami. W bagażu kulturowym otrzymujemy więc schizofreniczny rozdźwięk, gdyż niebywale trudno pogodzić postulowaną przez dostojników kościelnych skromność (bliską co gorsza negacji cielesności) z troską o otrzymanie ciała w dożywotnio doskonałej kondycji dzięki przeróżnym dietom, ćwiczeniom, kosmetykom pielęgnacyjnym. Bez wątpienia te dwie ścierające się w publicznym dyskursie narracje o kobiecym ciele pozostają źródłem zmartwień, kompleksów i w wielu przypadkach prowadzą do samoodtrącenia. Naturalnie, możemy się dystansować w zdrowy sposób do obu światopoglądów, niemniej jednak determinują one tożsamość kulturową mniej lub bardziej. W tak zarysowanej sytuacji kulturowej nie tylko wychowanym w duchu religijnym Polkom z wyraźnym trudem przyjdzie oswojenie się z myślą, że przekraczając próg fińskiego domu, wypada przyjąć zaproszenie fińskiej gospodyni i udać się z nią do sauny. Co prawda, ta sama zasada towarzyska obowiązuje również mężczyzn: gospodarz do swojej domowej strefy relaksacyjnej zaprasza wyłącznie gości płci męskiej. Niemniej jednak męska fizyczność rzadziej bywa na cenzurowanym. Czytaj dalej „Zaproszenie do sauny fińskiej”