Podróż ku nicości

Tytuł: Dzień dobry, północy536164-352x500

Tytuł oryginału: Good Morning, Midnight

Autor: Lily Brooks-Dalton

Przekład: Magdalena Słysz

Wydawnictwo: Czarna Owca

Liczba stron: 272

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Debiut powieściopisarski Lily Brooks-Dalton dobrze wróży jej karierze literackiej. Obiecująca amerykańska pisarka w Dzień dobry, północy postanowiła zmierzyć się z niewyobrażalnie trudnym tematem – samotnością człowieka w obliczu zagłady świata w perspektywie wertykalnej oraz horyzontalnej. W rezultacie autorka rozwija symultanicznie dwie różne historie, które w odpowiednim momencie zazębią się fabularnie. Nie dowiemy się nic o samym przebiegu katastrofy prowadzącej do końca świata. Zawieszeni w przestrzeni międzyplanetarnej członkowie załogi statku kosmicznego „Aether” snują jedynie domysły, dlaczego w drodze powrotnej z Jowisza utracili łączność satelitarną z Ziemią. Nie wiadomo, czy na kuli ziemskiej wybuchła wojna nuklearna, czy nastąpił wielki pomór ludzkości wskutek błyskawicznie rozprzestrzeniającej się epidemii, a może to katastrofa ekologiczna przyczyniła się do nieodwracalnych zmian w biosferze. Natomiast sterany życiem Augustine od samego początku przeczuwa, że wyprawa na Biegun Północny będzie jego ostatnią ekspedycją naukową. Kiedy spanikowani naukowcy na wieść o katastrofie opuszczają osamotnioną jednostkę badawczą na Kanadyjskim Archipelagu Arktycznym, wtedy Augie wbrew zdroworozsądkowym namowom kolegów podejmuje kontrowersyjną decyzję, aby dożywotnio pozostać na krańcu świata. Grozę sytuacji podkreśla fakt, że pod opieką staruszka znalazła się – podrzucona niczym kukułcze jajo – kilkuletnia dziewczynka o imieniu Iris. Mimo pokaźnych zapasów konserw, przypraw i liofilizowanej żywności, surowy klimat polarny nie jest sprzymierzeńcem najprawdopodobniej ostatnich ludzi na Ziemi.

   Jak już zdążyliśmy ustalić, Brooks-Dalton w ogóle nie interesują okoliczności, które doprowadziły do uruchomienia jakiegoś wariantu z możliwych apokaliptycznych scenariuszy. Uwaga pisarki ogniskuje się na wewnętrznych metamorfozach bohaterów wobec nieodgadnionej przyszłości i nadziei uśmierzającej świadomość rychłej śmierci. Życie odizolowanych od świata naturalną barierą geograficzną samotników toczy się niespiesznym rytmem w zgodzie z naturą. W powieści nie brakuje poetyckich fragmentów opisujących, jak nad jeziorem Hazen przyroda tundry eksploduje znienacka feerią barw po miesiącach zimowego letargu. Wówczas nawet oczywiste następstwo pór roku może przynieść strapionym chwilową pociechę. Dramatyczne solilokwium przełamuje ciążący człowiekowi stan odosobnienia wśród ciszy i pustki. Kiedy już nie ma widoków na przyszłość, wtedy przeszłość poddawana jest nieustannej reinterpretacji i wyposażana w nowe sensy, zaś powracające wspomnienia nie zawsze podnoszą staruszka na duchu. W arktycznej części utworu akcja rozwija się powoli, retardacje w dostrzegalny  sposób unieruchamiają zobrazowaną przestrzeń. Z kolei w części kosmicznej tempo akcji charakteryzuje się odmienną dynamiką. Niepokój i napięcie Sully próbującej nawiązać kontakt z ludzkimi niedobitkami po kataklizmie udziela się nawet czytelnikowi. Każdy, kto spodziewa się po bohaterach gwałtownych i atawistycznych zachowań – podyktowanych z jednej strony instynktem samozachowawczym, a z drugiej psychoanalitycznymi popędami sterującymi motywacjami człowieka – będzie mile zaskoczony. Ekstremalne sytuacje stanowią dla postaci ostateczny sprawdzian człowieczeństwa. Nikt nie rozważa samobójstwa, nikt nie dopuszcza się bezeceństw wobec drugiego człowieka. Mimo początkowej atomizacji grupa astronautów na nowo scala się po utracie koleżanki. Ciepło i przywiązanie rozprasza rozgoryczenie załogi statku kosmicznego, ale nie na długo. Bohaterowie przeczuwając, że powrót na błękitną planetę jest niemożliwy, dręczeni są niepewnością co do losów pozostawionych na Ziemi rodzin.

   Katastroficzne rysy świata przedstawionego pozwalają wnioskować, że na imaginację pisarki oddziaływały motywy charakterystyczne dla fantastyki postapokaliptycznej w konwencji psychologicznej. Ciężar zainteresowania został bowiem przesunięty w stronę psychiki bohaterów literackich, ich zdolności adaptacyjnych do kryzysowych warunków istnienia oraz umiejętności tworzenia głębokich więzi towarzysko-społecznych w niesprzyjających sytuacjach. Brooks-Dalton stara się nam zasugerować, jakoby nawet w ekstremalnych okolicznościach człowiekiem kieruje przemożne pragnienie stworzenia namiastki domu i chęć uobecnienia atmosfery wspólnotowości. Dobrym przykładem ukazującym podtrzymywanie iluzji ciepła domowego ogniska jest wspólne przygotowywanie i spożywanie posiłków. Dopóki ludzie lgną do siebie, w ich umysłach tli się nadzieja na przetrwanie wbrew nihilistycznym zapatrywaniom na resztę życia. Lektura Dzień dobry, północy wymaga od czytelnika prawdziwie emocjonalnego zaangażowania w przebieg fabuły, z kolei otwarte zakończenie wnosi wprawdzie pewien niedosyt informacyjny, lecz osobiście odbieram ten zabieg jako atut powieści – nie wszystkie zagadki fabularne muszą być odsłonięte.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

pobrane

Reklamy

5 myśli na temat “Podróż ku nicości

    1. Wielu blogerów rozpływa się nad tą przecudnej urody okładką. Ja też się nią zachwycam, ale po cichu, bo w omówieniu wyeksponować należy samą treść. 🙂 Jestem przekonana, że spędzisz z tą powieścią miłe popołudnie lub zarwiesz przez nią nockę. 🙂

      Lubię to

  1. Kiedyś miałam obsesję na punkcie końca świata, ale już z niej wyrosłam. Książka wydaje się ciekawa, ale niezbyt często siegam po fantastykę, nie jest to mój ulubiony gatunek. A że mam zaległości nawet w tych ulubionych, poczekam na ekranizację „Dzień dobry północy” 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s