Przyjdzie po ciebie błękitnooka

Tytuł: A jej oczy były niebieskie 548575366 (1)

Tytuł oryginału:  Hennes ögon blå

Autor: Lisa Hågensen

Przekład: Monika Kłos, Monika Chruściel

Wydawnictwo: Czarna Owca

Premiera: marzec 2017 r.

Liczba stron: 416

Źródło: egzemplarz recenzencki

    Od dawien dawna ludzie nadstawiali uszu, kiedy ktoś w pobliżu wzbijał się na wyżyny oratorskiego talentu i opowieściami o zjawiskach nadprzyrodzonych napędzał im stracha. Jakkolwiek straszne baśnie i legendy o ludowej proweniencji na wyobraźnię współczesnego człowieka w mniejszym stopniu oddziałują, to zamiłowanie do „grozotwórczych” pierwiastków ciągle daje o sobie znać chociażby w postaci chętnie kupowanych biletów na filmowe maratony horrorów. Nie inaczej ma się rzecz z literaturą popularną, która pełnymi garściami czerpie inspiracje z wypracowanych wariantów hauntologicznych. Ileż to razy szczękaliśmy zębami na myśl o nawiedzonych domach, miastach nękanych przez widma przeszłości, opuszczonych szpitalach czy ponurych zamczyskach? Nie bez kozery można więc powiedzieć, że Lisa Hågensen chadza wydeptanymi ścieżkami, zabierając czytelnika w głąb urokliwego szwedzkiego lasu, w którym to czai się nieodgadnione zło.

    Pisarka w swej debiutanckiej powieści A jej oczy były niebieskie oddelegowała przeżywającą zawód miłosny bibliotekarkę, Raili Rydell, na urlop do ustronnego miejsca nad jeziorem Bäverdammen z nadzieją, że bliskość natury przyczyni się do zabliźnienia zranionego serca. W Lövaren czas upływa bohaterce na wypłakiwaniu oczu w poduszkę, sąsiedzkich pogawędkach oraz zbieraniu grzybów i owoców runa leśnego. Mieszkańcy pobliskich domków stanowią dość osobliwą społeczność.  Dobroduszni i uczynni Hanssowie gotowi są zastąpić bibliotekarce rodziców, Anderssonowie w przeciwieństwa do Sary i jej męża nie są skorzy do wylewności, natomiast Olofsson jest dobiegającym sześćdziesiątki ekscentrykiem i zdarza mu się bredzić trzy po trzy. Prędzej czy później na tym sielankowym obrazku pojawią przebarwienia zwiastujące inwazję czarnych mocy. Na odpowiedni trop interpretacyjny naprowadzają ponadto urywki sięgającej siedemnastego wieku opowieści o Kirsti Martasdotter, którą niesłusznie posądzono o spółkowanie z diabłem i wodzenie duchownych na pokuszenie. Procesy o czary, próby wody, tortury ­– zwykle w tym kierunku zmierzają odtwórcze historie o prześladowaniach czarownic niezależnie od miejsca i czasu akcji. Zamiast zasłonić dłonią usta, aby z gardła nie wydobył się zdławiony krzyk przerażenia, w ten sam sposób powstrzymywałam się od ziewania.

Latem 2011 roku, tuż po przyjeździe z Valludden do pozbawionej wygód cywilizacyjnych chatki Raili uskarża się na torsje, spadek nastroju, a nawet halucynacje i omamy słuchowe. Kobieta próbuje znaleźć racjonalne uzasadnienie dla tych objawów psychosomatycznych. Może to skutki uboczne zażycia silnych leków przeciwbólowych, a może to guz mózgu w zaawansowanym stadium rozwoju? Spacery po zalesionej okolicy w pobliżu domostwa szalonej Anny nie przynoszą wyciszenia rozchwianemu umysłowi bohaterki, lecz wzmagają stany wizjogenne. Raili znajduje powiernika w Olofssonie, ale ta przyjaźń nie trwa za długo, gdyż słuch po staruszku rychło zaginie. A to heca! Wtenczas dopiero flegmatyczna biblioteka pokazuje swoje drugie oblicze, wcielając się w rolę domorosłego detektywa. Wzorzec osobowy postaci wykazuje literackie pokrewieństwo z panną Marple. Chimeryczna, wycofana i rozkojarzona czterdziestolatka jest tak pochłonięta sprawami mieszkańców Lövaren, że zaniedbuje pracę. Na szczęście z pomocą przychodzi przyjaciółka Ylva, która nie tylko przymyka oko na zaniedbywane przez Raili obowiązki, ale i konsultuje z nią postępy przeprowadzanego śledztwa dotyczącego tajemniczych zaginięć i domniemanego zabójstwa sąsiada. W drugiej części powieści akcja nabiera przyspieszenia. Cudem ocalona z pożaru kobieta a to bierze na spytki pozostałych bohaterów, a to niestrudzenie grzebie w archiwalnych czasopismach. Na światło dzienne wychodzą coraz to bardziej szokujące fakty z przeszłości leśnego zakątka –  w osiemnastym stuleciu opętany przez siły piekielne parobek zamordował w tamtejszych stronach rodzinę chlebodawcy, nieco później odnaleziono w zagajniku poćwiartowane zwłoki cygańskich dzieci, a całkiem niedawno, bo w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, dwoje dzieci zapadło się tam pod ziemię. A jakby tego było mało Raili otrzymuje od synowej Hanssonów malunek ukazujący przeraźliwie niebieskie oczy, które stanowią klucz do rozwikłania kryminalnych zagadek.

To, co w zamyśle konstrukcyjnym miało napawać grozą, wywołuje u czytelnika tubalny śmiech, czyli tym samym osiągnięto efekt odwrotny od zamierzonego. O ile kiedyś byłam skłonna reagować przerażeniem na kinowe wyobrażenia przypadków opętania, o tyle w literaturze z dreszczykiem podobne sceny odbieram jako groteskowe i przerysowane aż do przesady. W popkulturze ogromu wariacji na temat genius loci miejsc przeklętych zliczyć niepodobna. Niegasnące zainteresowanie widmologicznymi motywami czyni zeń temat nie tylko twórczo pociągający, lecz także ryzykowny, bo wiąże się to przecież z pokusą sięgnięcia po trącące myszką schematy fabularne. Najprawdopodobniej Lisa Hågensen nie była świadoma tych zagrożeń  jako jedna z tych pisarek , które po osiągnięciu stabilizacji na płaszczyźnie zawodowo-rodzinnej zapragnęły sięgnąć po pióro, aby spełnić marzenia z dzieciństwa. Według ustaleń Katarzyny Tubylewicz wielu Szwedów nie wstydzi się fantazjowania o karierze pisarskiej, a kursy kreatywnego pisania cieszą się u naszych zamorskich sąsiadów dużą popularnością, zaś efekty tych praktyk mogą pozostawiać wiele do życzenia.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.

pobrane

Reklamy

8 myśli na temat “Przyjdzie po ciebie błękitnooka

    1. Cieszę się, że przybliżając bardziej niż do tej pory fabułę omawianej powieści, zainspirowałam Cię do wiosennych zakupów w księgarni 🙂

      Lubię to

  1. Piętnaście lat temu pewnie przeczytałabym z zainteresowaniem, bo uwielbiałam wszelkie paranormalne klimaty, opętania, itd. Teraz sobie daruję. Masz rację, że branie się za niektóre motywy jest dziś ryzykowne. Wyeksploatowane przez kino i literaturę grozy wątki mało, który pisarz umie podać w oryginalny i strawny sposób.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Karolino, wszystko wskazuje na to, że obie wyrosłyśmy mentalnie z literatury grozy. Te klimaty są pociągające, ale wzrosły wymagania wobec lektury, 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s