Zapiski z domu wpółmartwych

Autor: Lars Kepler       IMG_20170525_155514_244

Przekład: Marta Rey-Redlińska

Tytuł: Plac zabaw

Tytuł oryginału: Playground

Wydawnictwo: Czarne

Premiera: 26 kwietnia 2017 r.

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Małżonkowie ukrywający się pod pseudonimem Larsa Keplera zawładnęli wyobraźnią poszukiwaczy mocnych wrażeń w literaturze z dreszczykiem.  Państwo Ahndorilowie ledwo co zdążyli nas przyzwyczaić do cyklu powieściowego z detektywem Jooną Linną, a już śmiało poczynają sobie na nowym polu gatunkowym ze światotwórczymi predylekcjami. Nie będzie to przesadnie odkrywcza myśl, jeśli napiszę, że śmierć, jak okiem sięgnąć, od zawsze organizowała fabuły powieści kryminalnych. Tym razem jednak rdzeniem świata przedstawionego u Keplera okazała się podróż w zaświaty – osadzona w czasie między umieraniem a zgonem, wygasaniem czynności życiowych organizmu a nieoczekiwanym powrotem do żywych dzięki zaangażowaniu zespołu ratownictwa medycznego. Bez obaw, że autorzy uraczą nas relacjami świadków o zjawiskach towarzyszących śmierci klinicznej. Mogę lojalnie uprzedzić, że obędzie się bez efekciarskich chwytów upostaciowanych w formie światełka w tunelu lub dramatycznej sceny na sali szpitalnej, gdzie dusza powoli odrywa się od udręczonego agonią ciała.

   Na samym początku sprawdźmy, czy wyprawa do innego kontinuum czasoprzestrzennego nie wróży czasem zbyt ryzykownych posunięć w doborze ogranych motywów literackich. Nie trzeba być bowiem zapalonym czytelnikiem tanatologicznych rozważań Philippe’a Arièsa , aby przekonać się, że introdukcja do Placu zabaw prezentuje się nad wyraz szkolarsko. Iskra zaciekawienia w oku szybko wygasa, choć autorzy ze zlaicyzowanego kraju dołożyli wszelkich starań, aby przykuć uwagę czytelnika syntetycznym ujęciem tematu życia pozagrobowego w znanych mitach i dominujących religiach świata. Każdy z nas wie, że w różnorodnych systemach wierzeń zarysowanie perspektywy życia po życiu pomagało człowiekowi nie tylko oswoić lęk przed śmiercią i rzeczami ostatecznymi, lecz także regulowało całokształt życia doczesnego na poziomie jednostkowym i społecznym. A dzisiaj – w epoce religijnego sceptycyzmu i zeświecczenia – z jednej strony coraz częściej odcinamy się od doktryn kościelnych, a z drugiej zaś szukamy alternatywnych ścieżek duchowych. Mimo wszystko zagadnienie pośmiertnego bytu lub niebytu spotyka się wciąż z niestygnącym zainteresowaniem zarówno wśród wierzących, jak i zatwardziałych ateistów. Spekulując zatem na temat tego, co dzieje się z ludzkim istnieniem po zatrzymaniu akcji serca, Ahndorilowie postanowili w sposób twórczy i niekonwencjonalny wykreować zaświaty przedstawione.

   Kryminalny duet ze Szwecji kilkukrotnie oddelegował protagonistkę Jasmin Pascal-Anderson w podróż do innej rzeczywistości. Zachowana pamięć o tych granicznych doświadczeniach jest oczywiście okupiona niezrozumieniem ze strony otoczenia. Nie dość, że bohaterka boryka się z kosowską traumą wojenną i zespołem stresu bojowego, to bardzo plastyczne wspomnienia z zaświatów powodują, że kobieta trafia na przymusową obserwację i leczenie do szpitala psychiatrycznego. Portret literacki Jasmin początkowo wydaje się grubymi nićmi szyty, skoro z rozrywkowej dziewczyny, która nie stroni od alkoholu i przygodnego seksu, nagle przekształca się – jak za dotknięciem magicznej różdżki – w przykładną matkę, samotnie wychowującą synka. Oczkiem w głowie głównej bohaterki staje się wówczas rezolutny Dante. Wybór imienia najwyraźniej ma uruchomić atrakcyjne kulturowo skojarzenia ze średniowiecznym poematem Alighierego z uwagi chociażby na miejsce akcji, ale na tym podobieństwa się kończą. Zagrożenie życia Dantego w trakcie trudnej operacji skłania Jasmin do przemieszczania się pomiędzy dwoma światami. Niecodzienne sytuacje, z którymi protagonistka jako matka żołnierka musi się zmierzyć, wymagają od niej ogromnej odwagi i waleczności.

   Przedsionek, poczekalnia dla dusz zawieszonych między życiem a śmiercią rozrasta się w Placu zabaw do niebotycznych rozmiarów spowitego ciemnością, chińskiego miasta portowego z oszołamiająco rozrysowaną topografią i strukturą społeczną. Orientalny anturaż nie pełni przy tym funkcji wyłącznie dekoracyjnej, bo kolebki ludzkości upatruje się w cywilizacji chińskiej i do owych (rzekomo pierwotnych) wyobrażeń nawiązuje imponująca wizja ukuta przez szwedzkie małżeństwo pisarzy. Niby od przybytku głowa nie boli, ale ten galimatias różnorodnych postaci i dynamicznie zmieniających się dantejskich scen sprawił, że po przerzuceniu kilkunastu kartek odczuwałam wyraźną ulgę dzięki powrotowi w bardziej statyczne i znane z potocznego doświadczenia przestrzenie. Warto dotrzeć do ostatniej stronnicy, aby przekonać się, że wszystkie elementy tej fabularnej układanki tworzą zaskakująco zwartą, dopracowaną i logiczną całość.

Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Czarne.

czarne_logo_pelne

Reklamy

5 myśli na temat “Zapiski z domu wpółmartwych

  1. Hmm, nadal nie wiem czy książka Ci się podobała, czy po prostu jest monumentalną literacką wizją zaświatów, co wypada docenić. Przyznam, że po tytule i okładce spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Zaskakujące. Ale wciąż nie jestem pewna czy to lektura dla mnie 😉

    Lubię to

    1. Omówienie nie zawsze służy jednoznacznemu wyrażaniu zachwytów czy przyganie. Wskazałam słabe i mocne punkty tej książki z nadzieją, że każdy intuicyjnie dokona wyboru samodzielnie. 🙂

      Lubię to

    1. Mnie też z początku trochę odstręczały te klimaty wojenne, ale summa summarum żołnierska profesja bohaterki jest istona z punktu widzenia dalszego rozwoju akcji, która dzieje się w zaświatach. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s