Książki, z którymi dam sobie spokój

Mimo że obrałam kurs tematyczny na nowości wydawnicze z krajów nordyckich bądź o krajach nordyckich, to na samą myśl o niektórych świeżynkach robi mi się niedobrze. Moją alergię czytelniczą wywołuje niespotykana frekwencja wyrazów „przepis”, „sekret”, „szczęście” we wszystkich możliwych kombinacjach, jakby osiągnięcie szczęścia było proste jak świński ogon. Poniżej uzasadniam w kilku słowach, dlaczego pięć wskazanych pozycji nie zagrzeje miejsca w mojej domowej biblioteczce.

1. Mats i Susan Billmark, Naucz się żyć, tłum. Małgorzata Kłos, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017.

nauczsiezyc_500pxInstrukcje obsługi człowieka, których nie skąpią tłumom natchnieni mówcy motywacyjni, działają na mnie jak płachta na byka. Współcześni mędrcy, zwani inaczej trenerami rozwoju osobistego, powtarzają niczym mantrę wyświechtane slogany w stylu: musisz zmienić życie na lepsze, musisz zacząć działać, musisz poznać siebie. Wszędzie tylko ten tryb rozkazujący, aż przypomina mi się przewrotny tekścik Andrzeja Kotańskiego pt.  Pan musi wreszcie z tomu  Wiersze o moim psychiatrze. Szwedzcy autorzy fachowo coachingiem się nie zajmują, ale jak wynika z informacji zamieszczonej na okładce, na bazie własnych doświadczeń napisali bestseller, który nawrócił pół miliona zagubionych Szwedów na pozytywne myślenie. Jeśli więc nie masz problemów z samoakceptacją, jeśli przyświecają ci konkretne cele, a pasja wypełnia szczelnie wolny czas po brzegi, to śmiało możesz wykreślić tę pozycję z obowiązkowej listy lektur. 

2. Dr Bertil Marklund, Skandynawski sekret. 10 prostych rad, jak żyć szczęśliwie i zdrowo, tłum. Agata Teperek, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2017.

568421-352x500Sekret przestaje być sekretem, jeśli do kręgu wtajemniczonych mogą dołączyć liczne rzesze czytelników odpowiadających nakładowi wydania. Wydawcy ujawnili już nam sekrety urody Koreanek, tajemnice ponadczasowego stylu i seksapilu Francuzek, a nawet pilnie strzeżone przez mistrzów patelni i rondla receptury domowej kuchni włoskiej. Konfidencjonalnym szeptem mogłabym więc powtórzyć myśl Andrzeja Sapkowskiego o polskich skłonnościach do papugowania, bo najwyraźniej tego typu publikacje mają wzięcie na polskim rynku książkowym.  Skoro duńskie hygge zrobiło zawrotną karierę w marketingu, to czas najwyższy propagować szwedzkie lagom w formie dekalogowej, wspinając się przy tym na plecy lekarskiego autorytetu. Ale, zaraz, chwila! O złych nawykach żywieniowych, szkodliwości stresu i siedzącego trybu życia  na samopoczucie można sobie przecież poczytać w kolorowej prasie.

3. Patrick Kingsley, Duńczycy. Patent na szczęście, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2017.

1069515102.jpgNajpierw Russell, teraz Kingsley. Jak głosi znane polskie porzekadło: kuj żelazo póki gorące! A więc trzeba się wkupić w łaski głównego nurtu i międlić do znudzenia jeden i ten sam temat. Szczęście to słowo-klucz odmieniane we wszystkich możliwych przypadkach, ale nie wystarczy w domowym zaciszu opatulić się kocem i popijać piwo Carlsberg, żeby poczuć się jak jeden z mieszkańców najszczęśliwszego kraju świata. Liczy się kontekst lokalny, a wiemy wszyscy, że źle się dzieje w państwie polskim. Oczywiście intryguje mnie, co tam Duńczykom w duszach gra, toteż nie pogardziłabym jakąś rzetelną analizą socjologiczną z popularnonaukowym zacięciem. Natomiast patentu na duńskie szczęście na pewno nie kupię.

4. Jessica Alexander, Iben Dissing, Duński przepis na szczęście – Hygge. Najskuteczniejsza filozofia wychowania, tłum. Elżbieta Kowalewska, Jolanta Sawicka, Wydawnictwo MUZA S.A., Warszawa 2016.

dunski-przepis-na-szczescie-hygge.jpgPo pierwsze, ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Już w ubiegłym roku wyzłośliwiałam się na ilustrowane wyroby książkopodobne o hygge, dlatego nie widzę najmniejszego sensu, żeby dalej brnąć w teksty podporządkowane tej niesłychanie nośnej tematyce. Po drugie, podtytuł sugeruje, że porady dotyczą wychowywania dzieci, a mnie nie po drodze do publikacji o nachyleniu parentingowym. Oprócz tego w głowie zapala mi się czerwona lampka ostrzegawcza, bo nie wierzę w istnienie jakoby uniwersalnych metod pedagogicznych. W procesie wychowawczym ogromną rolę odgrywa także szkoła, a polski system oświaty trudno porównywać z duńskim.

5. Linnea Dunne, Lagom. Szwedzka sztuka życia, tłum. Agata Trzcińska-Hildebrandt, Burda Publishing Polska, Warszawa 2017. Premiera: 17.08.2017 r.

lagom-szwedzka-sztuka-zycia-b-iext49948164Z nawoływania do harmonii, prostoty i umiaru słynęła swojego czasu Dominique Loreau, propagatorka japońskiego stylu życia. Popyt na takie treści zdaje się nie mieć końca, a skoro w świadomości przeciętnego odbiorcy kultura szwedzka wciąż tchnie egzotyką, to może nadeszła odpowiednia pora, żeby uegzotycznić sobie życie? Warto jednak wiedzieć, że przedzieranie się przez literaturę poradnikową tylko po to, żeby daną książkę przeczytać i ze spokojnym sumieniem odłożyć na półkę, przypomina raczej oglądanie programów ćwiczeniowych Ewy Chodakowskiej bez regularnego wyciskania z siebie siódmych potów.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Książki, z którymi dam sobie spokój

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s