W rzeczy samej

Autor: James Wallman, Przekład: Katarzyna Dudzik, Tytuł: Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, posiadając mniej, Tytuł oryginału: Stuffocation. Living More with Less, Wydawnictwo: Insignis Media, Liczba stron: 368, Data premiery: 13 września 2017 r.

 

Od pięciu lat tematyka minimalizmu i upraszczania sobie życia jest mi szczególnie bliska. Kibicuję dzielnym Polkom – tym, które wypowiedziały wojnę nadmiarowi przedmiotów zalegających w najbliższym otoczeniu, oraz tym, które chętnie na łamach blogów dzielą się z internautami efektami swych zmagań z rzeczywistością materialną. Nie czas i miejsce, żeby roztrząsać kwestię chomikowania rzeczy w polskich gospodarstwach domowych, wyczerpująco omówioną w Minimalizmie po polsku Anny Mularczyk-Meyer. Tym razem chciałabym Wam opowiedzieć o sygnałach przewrotu światopoglądowego polegającego na odejściu od materializmu ku eksperientalizmowi, który powoli dokonuje się na naszych oczach. James Wallman, futurolog kultury, w Rzeczozmęczeniu. Jak żyć pełniej, posiadając mniej prognozuje ekspansję trendu kiełkującego w przestrzeni mediów społecznościowych. Jest nim postmasterializm, który bynajmniej nie polega na całkowitym wyrzeczeniu się dóbr materialnych i dobrowolnej ascezie, lecz wiąże się z inwestycją w rozwijające człowieka doświadczenia.  

Refleksje dziennikarza nie sprowadzają się do międlenia odrzucających truizmów, na które co rusz można trafić w wyrastających jak grzyby po deszczu poradnikach o antykonsumpcyjnej sztuce życia. Przeciwnie – autor zajmuje krytyczną postawę wobec minimalistów ogarniętych obsesją redukowania liczby przedmiotów i postrzelonych outsiderów żyjących z dala od społeczeństwa wzorem Henry’ego Thoerau’a. Wallman we wstępie stwierdza, że rzeczozmęczenie jest jednostką chorobową o złożonej etiologii. Nie idzie o kompulsywne gromadzenie „przydasiów” i „durnostrojek” zagracających domy i mieszkania, ale o realne problemy związane z przechowywaniem i inwentaryzacją posiadanych rzeczy. Teoretyczne rozważania zyskują na sile przekonywania dzięki przywołanym historiom ludzi, którzy – podobnie jak bohater popularnej powieści Chucka Palahniuka –  pewnego dnia uświadomili sobie, że kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przemyślany układ kompozycyjny książki pozwala precyzyjnie wziąć pod lupę chorobę toczącą niemal od stulecia społeczeństwo amerykańskie, które niczym za dotknięciem magicznej różdżki porzuciło nawyk oszczędzania na rzecz niepohamowanej konsumpcji, podejmując obecnie próbę stopniowego wyzwalania się z sideł zastawionych przez przemysł reklamowy. Nie zmienia to faktu, że jest to popularnonaukowa rozprawa pisana pod określoną tezę, którą możemy zawrzeć w dylemacie zaprzątającym niegdyś myśli Ericha Fromma: mieć czy być? Wallman rozstrzyga ten konflikt wartości, wróżąc świetlaną przyszłość eksperientalistom, kolekcjonerom przeżyć, doznań i doświadczeń.

Publikacja ta jest utrzymana w erudycyjnym stylu, pozwala nam uporządkować wiedzę o przeobrażeniach rzeczywistości społecznej, prowokuje do myślenia, choć dotyczy zmian intuicyjnie przez nas odczuwanych. Zawsze jednak w beczce miodu znajdzie się przysłowiowa łyżka dziegciu. Otóż aneks do książki w postaci zbioru instrukcji, jak wkroczyć na drogę eksperientalizmu, popsuł mi pozytywny odbiór tekstu właściwego. Nie mam wątpliwości etycznych co do wyższości ducha nad materią, ale jeśli autorowi chodziło tylko o to, żeby dyskretne przekabacić czytelnika na swoją stronę i zaszczepić mu neofickie przekonania, to czuję się odrobinę rozczarowana jego podejściem do odbiorcy. Imponująca, napisana przystępnym językiem rozprawa nie wymaga przecież obecności dodatkowych atrakcji tekstowych – quizów i wypunktowanych złotych rad. Szkoda, że autor nie wziął sobie do serca dewizy minimalistów… Less is more, Panie Wallman!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Insignis Media:INSIGNIS_MEDIA_LOGO_3_smalltree

 

Reklamy

4 myśli na temat “W rzeczy samej

    1. Nie zastanawiałam się nad etapami powstawania książki, autor też nie wzmiankował o przebiegu prac redakcyjnych 🙂 Być może był to wynik nadgorliwości redaktora prowadzącego, który z góry założył, że czytelnik jest kretynem i trzeba mu wszystko podtykać pod nos. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s