Wyniki mikołajkowego konkursu :)

pexels-photo-267569.jpeg

Jury miało twardy orzech do zgryzienia 😉 Na moją skrzynkę wpłynęło łącznie czternaście zgłoszeń konkursowych. Ich nadawczyniami były same dziewczyny. Zależało mi na tym, żeby książki Niny Witoszek trafiły do osób autentycznie zainteresowanych kulturą norweską, dlatego takim, a nie innym zadaniem konkursowym podniosłam nieco wyżej poprzeczkę, żeby ostudzić ewentualny zapał nałogowych konkursowiczów. Rozrzut gatunkowy omówionych przez autorki filmów norweskich okazał się ogromny. Wszystkie wypowiedzi uczestniczek odznaczały się kreatywnym podejściem do tematu i ciekawą argumentacją dokonanego wyboru. Wytypowanie zwyciężczyń w związku z tym nastręczyło mi niemałych trudności. W końcowej ocenie nie kierowałam się własnymi preferencjami filmowymi ani tym bardziej jakimiś wydumanymi kryteriami merytorycznymi. Po dwukrotnej lekturze wszystkich propozycji okazało się, że najbardziej utkwiły mi w pamięci dwa zgłoszenia: to pisane emocjami autorstwa Blanki i to nadesłane przez Anię, która nie stroni od stawiania pytań retorycznych. Poniżej przedstawiam zwycięskie zgłoszenia:

Blanka:

Moim ulubionym norweskim filmem jest „Fala” (Bølgen). To film katastroficzny z 2015 roku w reżyserii Roar’a Uthaug’a pokazujący to, czego Norwegowie boją się najbardziej, a jednocześnie bardzo kochają – siły matki Natury, konkretniej wielkiej fali tsunami, która ponad 100 lat temu wypiętrzyła się po obsunięciu sporego fragmentu klifu wprost do wody niosąc śmierć setek ludzi i siejąc ogromne zniszczenia w przepięknym, malowniczym regionie Geiranger i jego okolicach. Akcję filmu ogląda się z punktu widzenia głównego bohatera- geologa Kristiana i jego rodziny. Kristian zajmuje się jednocześnie pomiarami erozji w klifie fjordu Geiragner oraz przygotowaniami do przeprowadzki. W dniu przeprowadzki aparatura zaczyna wariować, monitorując oberwanie się części klifu. Mieszkańcy od momentu wybicia alarmu mają zaledwie 10 minut na ewakuację z miasteczka. Od tej chwili zaczyna się pełna emocji walka z czasem. Uderzenia serca przyspieszają wraz z każdą minutą filmu..

Dramaturgia filmu polega na tym, że każdy znajduje się w innym miejscu, rodziny są rozdzielone ze względu na pracę, szkołę itd. Muszą polegać tylko i wyłącznie na zaufaniu do samych siebie i dzielić się nadzieją z innymi, której broń Boże nie może w tych chwilach zabraknąć!

„Fala” to nie jest typowo skandynawskie kino, które kojarzy mi się głównie z dość powolną akcją, przepełnioną pięknymi widokami i idyllicznym życiem. Mogłabym porównać wręcz do mocnego amerykańskiego kina, pełnego świetnych efektów specjalnych, szybkiej i trzymającej w napięciu akcji oraz ściskającej za serce historii.Film ten reklamował się jako kandydat do Oscara, co stanowiło wielki skok dla norweskiej kinematografii. Niestety w obliczu wielu amerykańskich produkcji kina katastroficznego nie sprostał on wymaganiom Akademii..

Dla mnie „Fala” zrobiła szczególne wrażenie, głównie ze względu Geirangerfjord, który jest chyba moim ulubionym miejscem w Norwegii, jak nie na Ziemi. Oglądając ten film, mając świadomość tego, że istnieje realne ryzyko, że te przepiękne i zapierające dech w piersiach widoki mogłyby być zrównane z ziemią, zaczynałam doskonale rozumieć po co powstała „Fala”. Norwegowie kochają ponad wszystko i szanują swoją naturę, która skrywa pod powierzchnią skał i mórz złoża gazu i ropy stanowiące część ich dumy, część ich bogactwa, dlatego zrozumiałe jest uświadamianie mieszkańców Norwegii, że ich ukochana natura ma nieposkromioną siłę, w której obliczu człowiek jest maleńki i bezbronny.

Ania:

Kino skandynawskie nadal nie jest mocno rozpowszechnione w Polsce. Być może dlatego, że Polacy wolą wygrzewać się w słońcu Tygodnia Kina Hiszpańskiego (absolutnie nie ujmując temu bardzo dobremu festiwalowi, na który sama z chęcią co roku uczęszczam) niż zanurzać się w specyficzny, chłodny, momentami wręcz mroczny klimat filmów z północy. Pozostają kina studyjne i minifestiwale organizowane w niektórych  miastach (niestety nie w moim). Szkoda, bo kinematografia norweska, szwedzka, duńska czy islandzka ma naprawdę wiele do zaoferowania. Zakrapiany czarnym humorem „Obywatel Roku”  czy „Kłopotliwy człowiek” ze swoją gorzką wizją pozbawionego uczuć i indywidualizmu  świata to przykłady, które  oddają niepodrabialną i wyjątkową aurę towarzyszącą filmom skandynawskim.

Choć wybór nie był prosty, postanowiłam opisać film Erika Poppe „De Usynlige”, który w polskich kinach studyjnych figurował pod tytułem „Zniknięcie”. W rolach głównych, mająca na koncie kilka znaczących ról między innymi w  oscarowym „W lepszym świecie” Trine Dyrholm oraz Pål Sverre Hagen, wówczas dopiero początkujący na dużym ekranie, lecz bardzo zdolny norweski aktor.

Młody mężczyzna, Jan Thomas, po odbyciu wyroku za morderstwo dziecka wychodzi z więzienia i stara się ułożyć swoje życie na nowo. Zostaje dobrze przyjęty w nowej społeczności i rozpoczyna pracę jako organista. Pewnego dnia spotyka matkę swojej ofiary, która rozpoznaje w nim zabójcę syna. Życie z myślą o mordercy dziecka, który prowadzi obok normalne życie staje się nie do zniesienia i doprowadza do niepohamowanej żądzy zemsty.

Film jest doskonałym studium zranionej psychiki człowieka i stawia widzowi pytanie czy zło w odpowiedzi na zadaną krzywdę może być usprawiedliwione. Z jednej strony mamy mężczyznę, który w wyniku bezmyślnego aktu popełnia niewybaczalną zbrodnię, z drugiej – człowieka,który stara się odkupić swoje winy, rozumiejąc wagę  czynu, którego się dopuścił. Obok zraniona matka, która nigdy nie zaakceptuje śmierci syna i dąży do wymierzenia kary. Po czyjej stronie stanąć? Czy człowiek ma przyzwolenie by decydować o losie drugiego człowieka? Czy doznane zło daje przyzwolenie na zemstę? I czy w końcu, jak pyta  główny bohater faktycznie „zło też czemuś służy”?  Kameralny, świetnie zagrany, wsparty organową muzyką, która tworzy niepowtarzalną, pełną niepokoju atmosferę. Film nie pozostawia obojętnym i tkwi jak kawałek lodu w myślach jeszcze przez długi czas po seansie. Polecam wszystkim, zarówno jeszcze nieprzekonanym do kunsztu kina skandynawskiego, jak i tym, którzy zetknęli się z nim wielokrotnie. Na refleksyjny, zimowy wieczór.

Zwyciężczyniom składam serdeczne gratulacje, a pozostałym uczestniczkom bardzo dziękuję za wzięcie udziału w konkursie, a także za czas i wysiłek włożony w napisanie paru zdań o Waszych ulubionych filmach.  Dziewczyny, wszystkie Wasze propozycje były znakomite! Głęboko ubolewam nad tym, że nie dysponuję większą pulą nagród książkowych 😦

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s