Książki, z którymi dam sobie spokój

Mimo że obrałam kurs tematyczny na nowości wydawnicze z krajów nordyckich bądź o krajach nordyckich, to na samą myśl o niektórych świeżynkach robi mi się niedobrze. Moją alergię czytelniczą wywołuje niespotykana frekwencja wyrazów „przepis”, „sekret”, „szczęście” we wszystkich możliwych kombinacjach, jakby osiągnięcie szczęścia było proste jak świński ogon. Poniżej uzasadniam w kilku słowach, dlaczego pięć wskazanych pozycji nie zagrzeje miejsca w mojej domowej biblioteczce.

1. Mats i Susan Billmark, Naucz się żyć, tłum. Małgorzata Kłos, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017.

nauczsiezyc_500pxInstrukcje obsługi człowieka, których nie skąpią tłumom natchnieni mówcy motywacyjni, działają na mnie jak płachta na byka. Współcześni mędrcy, zwani inaczej trenerami rozwoju osobistego, powtarzają niczym mantrę wyświechtane slogany w stylu: musisz zmienić życie na lepsze, musisz zacząć działać, musisz poznać siebie. Wszędzie tylko ten tryb rozkazujący, aż przypomina mi się przewrotny tekścik Andrzeja Kotańskiego pt.  Pan musi wreszcie z tomu  Wiersze o moim psychiatrze. Szwedzcy autorzy fachowo coachingiem się nie zajmują, ale jak wynika z informacji zamieszczonej na okładce, napisali bestseller na bazie własnych doświadczeń, który nawrócił pół miliona zagubionych Szwedów na pozytywne myślenie. Jeśli więc nie masz problemów z samoakceptacją, jeśli przyświecają ci konkretne cele, a pasja wypełnia szczelnie wolny czas po brzegi, to śmiało możesz odhaczyć tę pozycję z obowiązkowej listy lektur.  Czytaj dalej „Książki, z którymi dam sobie spokój”

Zapiski z domu wpółmartwych

Autor: Lars Kepler       IMG_20170525_155514_244

Przekład: Marta Rey-Redlińska

Tytuł: Plac zabaw

Tytuł oryginału: Playground

Wydawnictwo: Czarne

Premiera: 26 kwietnia 2017 r.

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Małżonkowie ukrywający się pod pseudonimem Larsa Keplera zawładnęli wyobraźnią poszukiwaczy mocnych wrażeń w literaturze z dreszczykiem.  Państwo Ahndorilowie ledwo co zdążyli nas przyzwyczaić do cyklu powieściowego z detektywem Jooną Linną, a już śmiało poczynają sobie na nowym polu gatunkowym ze światotwórczymi predylekcjami. Nie będzie to przesadnie odkrywcza myśl, jeśli napiszę, że śmierć, jak okiem sięgnąć, od zawsze organizowała fabuły powieści kryminalnych. Tym razem jednak rdzeniem świata przedstawionego u Keplera okazała się podróż w zaświaty – osadzona w czasie między umieraniem a zgonem, wygasaniem czynności życiowych organizmu a nieoczekiwanym powrotem do żywych dzięki zaangażowaniu zespołu ratownictwa medycznego. Bez obaw, że autorzy uraczą nas relacjami świadków o zjawiskach towarzyszących śmierci klinicznej. Mogę lojalnie uprzedzić, że obędzie się bez efekciarskich chwytów upostaciowanych w formie światełka w tunelu lub dramatycznej sceny na sali szpitalnej, gdzie dusza powoli odrywa się od udręczonego agonią ciała. Czytaj dalej „Zapiski z domu wpółmartwych”

Islandzkie olśnienia

Autor: Agnieszka Rezler81498dac70a7b26e2a93a485726c0f565d021b57

Tytuł: Lawa, owce i lodowce. Zadziwiająca Islandia

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Data premiery:  22 marca 2017 r.

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Agnieszka Rezler, dziennikarka, która na co dzień udziela się na łamach magazynów wnętrzarskich, od dłuższego czasu fantazjowała o domku na wsi. Kiedy okazało się, że upatrzona działka na odludziu nie pójdzie pod młotek, to niedoszli właściciele szukali sposobu na rekompensatę utraconych nadziei. Fanaberię trzeba było więc zastąpić równie ekscentrycznym pomysłem. Wakacje na Islandii na otarcie łez? Czemu nie! W gruncie rzeczy niedługa droga dzieli zamysł od czynu, toteż wir przygody (poprzedzonej metodycznymi przygotowaniami) na dobre pochłonął Rezlerów. Ferwor wyjazdowy daje się we znaki całej rodzinie. Zaczyna się od kompletowania termoaktywnej odzieży, wertowania „Zewu Północy” w międzyczasie, a kończy się na mozolnym drukowaniu niedostępnej na polskim rynku drogowej mapy Islandii. Tak pokrótce zarysowuje się geneza Lawy, owiec i lodowców. Zadziwiającej Islandii będącej niczym innym jak tylko relacją z pierwszego rodzinnego wypadu w północne strony liniami Iceland Express, które zasłużyły sobie na miano jednego z najgorszych przewoźników na świecie ze względu na to, że notorycznie wystawia się na próbę cierpliwość pasażerów. Czytaj dalej „Islandzkie olśnienia”

Królestwo elfów

Tytuł: Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii18194742_1420122438010148_1150248449345289795_n (1)

Autorzy: Berenika Lenard, Piotr Mikołajczak

Premiera: 26 kwietnia 2017 r.

Wydawnictwo: Otwarte

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Paradoksalnie rzecz biorąc, Islandia uchodzi za raj oblegany przez samotników fantazjujących o absolutnej pustce, której ponoć można doświadczyć wśród zapierających dech w piersiach krajobrazów. Nie jest tajemnicą, że turyści upatrzyli sobie Islandię jako cel wakacyjnych wojaży, skoro od kilku lat mówi się, że ta wulkaniczna wyspa przeżywa istne oblężenie. Nic dziwnego, że pracownicy branży hotelarskiej zacierają ręce w nadziei na szybki zarobek, bowiem sektor usługowy rozwija się prężniej niż rybołówstwo będące niegdyś podstawową gałęzią gospodarki narodowej. Z reportażu Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii Bereniki Lenard i Piotra Mikołajczaka wynika, że wspomniany boom turystyczny ma trzy oblicza. Czytaj dalej „Królestwo elfów”

Dom niespokojnej starości

Tytuł: Słoneczne miasto: dwie powieści

Tytuł oryginału: SolstadenIMG_20170402_200858_950

Autor: Tove Jansson

Przekład: Teresa Chłapowska, Justyna Czechowska

Premiera: 15 lutego 2017 r.

Wydawnictwo: Marginesy

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Klamka zapadła. Czasami pomieszkuję pod jednym dachem ze stworami, które pośpiesznie ewakuowały się nie tyle z oldschoolowych kaset VHS, co książeczek i komiksów dla małych i dużych. Hatifnatowie, mimble, muminki, paszczaki najpierw skolonizowały wyobraźnię kilku pokoleń Finów, a potem rozpanoszyły się w najlepsze, biorąc we władanie fińskie domostwa. Ich zmultiplikowane wizerunki opanowały sypialnie, pokoje dzienne, kuchnie. Mogłoby się wydawać, że Muurla wypuściła na rynek gamę akcesoriów kuchennych wyłącznie z myślą o kilkuletnich niejadkach, ale i dorośli chętnie siorbią kawę z muminkowego kubka, kierując się sentymentami z dzieciństwa. Nigdy nie spłacę długu wdzięczności zaciągniętego u Tove Jansson. To dzięki postaciom z jej książek odnalazłam wspólny język z mieszkańcami kraju tysiąca saun, a zebrany kapitał interkulturowy procentuje z dnia na dzień. Czytaj dalej „Dom niespokojnej starości”

Przyjdzie po ciebie błękitnooka

Tytuł: A jej oczy były niebieskie 548575366 (1)

Tytuł oryginału:  Hennes ögon blå

Autor: Lisa Hågensen

Przekład: Monika Kłos, Monika Chruściel

Wydawnictwo: Czarna Owca

Premiera: marzec 2017 r.

Liczba stron: 416

Źródło: egzemplarz recenzencki

    Od dawien dawna ludzie nadstawiali uszu, kiedy ktoś w pobliżu wzbijał się na wyżyny oratorskiego talentu i opowieściami o zjawiskach nadprzyrodzonych napędzał im stracha. Jakkolwiek straszne baśnie i legendy o ludowej proweniencji na wyobraźnię współczesnego człowieka w mniejszym stopniu oddziałują, to zamiłowanie do „grozotwórczych” pierwiastków ciągle daje o sobie znać chociażby w postaci chętnie kupowanych biletów na filmowe maratony horrorów. Nie inaczej ma się rzecz z literaturą popularną, która pełnymi garściami czerpie inspiracje z wypracowanych wariantów hauntologicznych. Ileż to razy szczękaliśmy zębami na myśl o nawiedzonych domach, miastach nękanych przez widma przeszłości, opuszczonych szpitalach czy ponurych zamczyskach? Nie bez kozery można więc powiedzieć, że Lisa Hågensen chadza wydeptanymi ścieżkami, zabierając czytelnika w głąb urokliwego szwedzkiego lasu, w którym to czai się nieodgadnione zło. Czytaj dalej „Przyjdzie po ciebie błękitnooka”

Za drzwiami nordyckiej Narnii

Tytuł: Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecieżycie_po_duńsku

Tytuł oryginału: The Year of Living Danishly 

Autor: Helen Russell

Przekład: Grzegorz Ciecieląg

Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Liczba stron: 304

Data premiery: 15 marca 2017 r.

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Ostatnimi czasy o Danii zrobiło się głośno za sprawą ilustrowanych przewodników po hyggowaniu. Nie były to udane przedsięwzięcia wydawnicze ze względu na mgliście zarysowany kontekst historyczno-kulturowy dla omawianego zjawiska i dominację aspektu poradnikowego w obu pozycjach. Posługiwanie się retoryką obrazu dodatkowo wzmacniało marketingowy charakter wspomnianych publikacji. Wychodzi na to, że Marie Tourell Søderberg i Mikael Viking nie zadali sobie zbyt wiele trudu, prezentując w swych tekstach wyłącznie wierzchołek góry lodowej duńskiego szczęścia. W przeciwieństwie do Duńczyków brytyjska dziennikarka przyjrzała się funkcjonowaniu nordyckiej utopii o wiele krytyczniej, uważniej bez hurraoptymistycznych założeń i oczekiwań wobec przybranej ojczyzny. Czytaj dalej „Za drzwiami nordyckiej Narnii”

Na tropie żółtej peleryny

stalker_drukTytuł: Stalker

Tytuł oryginału: Stalker 

Autor: Lars Kepler

Przekład: Marta Rey-Redlińska

Wydawnictwo: Czarne

Liczba stron: 608

Data premiery: 27 lipca 2016 r.

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Jako dziecko zakradałam się późnym wieczorem do pokoju telewizyjnego na dźwięk hipnotycznej czołówki Z archiwum X. Po zakazanym seansie nie mogłam zmrużyć oka na wypadek odwiedzin nieproszonych gości – istot z zaświatów i monstrualnych przybyszów z obcych planet. Kontakt z zakazaną grozą w kampowym wydaniu  powodował nie tylko gęsią skórkę, ale i skutecznie spędzał sen z powiek. Opowieści o duchach i żywych trupach nieprzerwanie zasilały moją wyobraźnię. Z biegiem lat, podobnie jak wszyscy, przekonałam się, że zmarłych czy kosmitów bać się nie należy, bo to żywi mogą siać postrach. Nie ma tygodnia, żeby w mediach nie pojawiły się mrożące krew w żyłach doniesienia o ofiarach zwyrodnialców wszelkiej maści. Czytaj dalej „Na tropie żółtej peleryny”

Zatracić się w lekturze

Tytuł: Straceńcy1485901861_yf4gjlhzny0k

Tytuł oryginału: Kalypso

Autor: Ingar Johnsrud

Przekład: Maria Gołębiewska-Bijak

Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 568

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Istnieje taki typ literatury, w której łatwo można się zatracić. Wie o tym każdy, kto choć raz przegapił przystanek autobusowy, bo książka bez reszty pochłonęła jego uwagę. Wie o tym również ten, kogo kiedykolwiek do rzeczywistości gwałtownie przywrócił odgłos wrzącej wody czy syk wykipiałego mleka w garnku. Wreszcie wie o tym każdy, kto z wielkim trudem wygramolił się rano z łóżka po nieprzespanej nocy, bo zrezygnowany Morfeusz poniósł sromotną porażkę w starciu z wciągającą powieścią. W ramach ostrzeżenia wypada zatem wspomnieć o konsekwencjach związanych z lekturą Straceńców Ingara Johnstruda. Jest to bowiem tak dobrze napisany thriller kryminalny, że zapomnicie o bożym świecie i przepadniecie na amen z książką w ręku. To powieść, która może sprawić, że nieoczekiwanie przejedziecie się do zajezdni autobusowej lub nabawicie się worków pod oczami po nocnym maratonie czytelniczym. Czytaj dalej „Zatracić się w lekturze”

Podróż ku nicości

Tytuł: Dzień dobry, północy536164-352x500

Tytuł oryginału: Good Morning, Midnight

Autor: Lily Brooks-Dalton

Przekład: Magdalena Słysz

Wydawnictwo: Czarna Owca

Liczba stron: 272

Źródło: egzemplarz recenzencki

   Debiut powieściopisarski Lily Brooks-Dalton dobrze wróży jej karierze literackiej. Obiecująca amerykańska pisarka w Dzień dobry, północy postanowiła zmierzyć się z niewyobrażalnie trudnym tematem – samotnością człowieka w obliczu zagłady świata w perspektywie wertykalnej oraz horyzontalnej. W rezultacie autorka rozwija symultanicznie dwie różne historie, które w odpowiednim momencie zazębią się fabularnie. Nie dowiemy się nic o samym przebiegu katastrofy prowadzącej do końca świata. Zawieszeni w przestrzeni międzyplanetarnej członkowie załogi statku kosmicznego „Aether” snują jedynie domysły, dlaczego w drodze powrotnej z Jowisza utracili łączność satelitarną z Ziemią. Nie wiadomo, czy na kuli ziemskiej wybuchła wojna nuklearna, czy nastąpił wielki pomór ludzkości wskutek błyskawicznie rozprzestrzeniającej się epidemii, a może to katastrofa ekologiczna przyczyniła się do nieodwracalnych zmian w biosferze. Natomiast sterany życiem Augustine od samego początku przeczuwa, że wyprawa na Biegun Północny będzie jego ostatnią ekspedycją naukową. Kiedy spanikowani naukowcy na wieść o katastrofie opuszczają osamotnioną jednostkę badawczą na Kanadyjskim Archipelagu Arktycznym, wtedy Augie wbrew zdroworozsądkowym namowom kolegów podejmuje kontrowersyjną decyzję, aby dożywotnio pozostać na krańcu świata. Grozę sytuacji podkreśla fakt, że pod opieką staruszka znalazła się – podrzucona niczym kukułcze jajo – kilkuletnia dziewczynka o imieniu Iris. Mimo pokaźnych zapasów konserw, przypraw i liofilizowanej żywności, surowy klimat polarny nie jest sprzymierzeńcem najprawdopodobniej ostatnich ludzi na Ziemi. Czytaj dalej „Podróż ku nicości”